poniedziałek, 20 lipca 2009

Istanbul by night

Dolatujemy o 1:00 czasu GMT +2 na lotnisko Ataturk, a stamtąd shuttle bus zabiera nas do hotelu w centrum miasta. Na balkonie szybko opróżniamy hotelową lodówkę i kupionego w dute free Grants'a.



Szczęśliwy i skaczący Paweł łamie hotelowe łóżko :)



Jest godzina 4:00. Portier w hotelowej recepcji przekonuje nas, że nawet w Istambule nie ma już w niedzielę imprez o tej godzinie. Wracamy spać, ale od tej pory postanawiamy przestać się na miesiąc przejmować dniami tygodnia:)

2 komentarze:

  1. Stasiu, dlaczego wszyscy, ktorzy podczas wypraw spia z Toba w pokoju lamia lozka???

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, to prawda! Tak, jak Marcin w Boliwii:)
    Dlaczego? Bo zawsze wybieram lepsze łóżko ;)))

    OdpowiedzUsuń