poniedziałek, 27 lipca 2009

(You Gotta) Fight For Your Right (To Party)

Kampala / Uganda

Chciałem dziś napisać trochę o historii Ugandy. Ale nie napiszę za wiele, bo... who cares?

Bo co to za historia? Jak wiele innych krajów Afryki, dopiero od 1962 roku kraj cieszy się "niepodległością" od angielskiego kolonialnego zwierzchnictwa. Nie mija 10 lat, a w roku 1971 w wyniku zamachu stanu władzę przejmuje porównywany z Hitlerem i Stalinem były mistrz Ugandy w boksie, który skończył cztery klasy szkoły postawowej - Idi Amin Dada, którego znać możecie z filmu "Ostatni król Szkocji", a który w ciągu kilku lat doprowadza do śmierci 300.000 osób.

Po jego klęsce w wojnie z Tanzanią znów nie mija 10 lat, a kraj do dziś od połowy lat 80-tych gnębi duch nawiedzonego Joseph'a Kony'iego. Stworzona przez niego Armia Bożego Oporu (Lord's Resistance Army) złożona co najmniej w połowie z dzieci-żołnierzy napędzanych narkotykami i chronionych przed kulami święconą wodą, walczy przeciwko prawowitej władzy.


Jeden z murali (do głowy przychodzi mi tylko hiszpańskojęzyczna nazwa, bo ani to fresk, ani graffiti) w centrum Kampali pokazuje całą tę historię od czasów kolonialnych poprzez lata ludobójstwa i terroryzującej mieszkańców nawiedzonej partyzantki, aż po czas złożenia broni, edukacji i rozpoczęcia regularnej wymiany handlowej z resztą świata.










Ostatnim obrazem na muralu są tańczący i cieszący się ludzie. Świętowanie jest więc niejako punktem docelowym, do którego dąży Uganda, a pewnie i każde państwo, każdy naród, każdy człowiek. Taniec, śmiech, śpiew i radość są według autora wyobrażeniem szczęścia.

Szczęściem jest więc możliwość i prawo do zabawy, której wszystkim na świecie (w tym Tobie i nam:) życzę jak najwięcej nie tylko od święta! Niech każda Historia, jakakolwiek by nie była, połączy w końcu ludzi we wspólnych radosnych podskokach!


You Gotta Fight For Your Right To Party!


Parliament

Kampala / Uganda

Ustalamy program na dziś - spotkać prezydenta Ugandy, Yoveri Museveniego.

Na początek dowiadujemy się, że prezydent może być albo w Parlamencie, albo w swoim domu. Logiczne:) Lepiej poinformowani jednak kierują nas do oddalonego o kilka kilometrów centrum konferencyjnego, gdzie ponoć Museveni uczestniczy w ważnej międzynarodowej konferencji z władzami Zambii, Swazilandu, Lesotho, Malezji, Tanzanii oraz panem Robertem Mugabe z Zimbamwe. Poważna sprawa.

Postanawiamy jednak dostać się najpierw do Parlamentu, bo nie bardzo chce nam się jechać kilka kilometrów i sprawdzać, czy prawdą jest co mieszkańcy opowiadają.

Przechodzimy dwie kontrole i dostajemy przepustkę.


Na korytarzach spotykamy tylko kilku polityków, oglądamy zrobioną z bananowca angielską królową i kilka innych śmiesznych postaci. Gdy pytamy, na kiedy możemy umówić się z prezydentem wybuchają śmiechem, co w sumie trochę rozumiem. Po wyjściu Paweł jeszcze chce jechać pod dom Museveniego, bo zbliża się pora kolacji i w sumie coś byśmy lepszego niż na co dzień zjedli. Ostatecznie nie udaje nam się spotkać prezydenta, ani zjeść u niego lepszego posiłku. Jemy więc jak zwykle, czyli prawie nic.





Big City Life

Kampala / Uganda




























niedziela, 26 lipca 2009

Black Angel

Kampala / Uganda


Największą imprezą w stolicy Ugandy jest "Ange Noir" i połączony z nim "Mystique". Wskakujemy na motorki i ruszamy, żeby go odnaleźć gdzieś w dzielnicy Industrial Area. Jest niedziela, ale mnieszy Mystique jest pełen ludzi.




DJ gra między innymi kawałki dwóch ugandyjskich zespołów nominowane w zeszłym roku do nagród MTV Africa Music Awards 2008 w kategoriach "Best group" i "Listener's choice". W obu kategoriach i tak zwyciężają ostatecznie ekipy z Nigerii w tym za najlepszy zespół nasz P-Square ;)

The East African Basement Crew / Fire


Toniks / Beera Nange


Wracamy późno, a hostel jest już zamknięty. Wykradam więc pęk kluczy i próbujemy się dostać do środka. Niestety żaden z nich nie pasuje. Co robić?!


Kolejnym pomysłem jest dostanie się na dach, a stamtąd do naszego pokoju. Niestety spadam z palmy, która prawie łamie się pod moim ogromnym ciężarem.


Paweł znajduje w końcu jakieś tylne wejście (trzeba było tak od razu!;) i trafiamy wreszcie pod nasze moskitiery. Have a good nite!

Backpackers Hostel

Kampala / Uganda

Za każdym razem po dojechaniu do kolejnej miejscowości najpierw sprawdzamy lokalizację imprez w danym mieście. Dopiero potem szukamy na mapie w przewodniku, gdzie blisko nich znajduje się jakiś guest house.


Niestety w centrum położonej na wzgórzach Kampali nie ma zbyt wiele hosteli więc musimy niestety pojechać niemal za miasto do miejsca, gdzie zbierają się wszyscy "Mzungu" (Biali) zwanego Backpackers Hostel. Teren jest strzeżony i zamknięty więc nikt nie wychyla się poza campus po zmroku.


Zauważyliśmy zresztą, że najwięcej turystów wybiera hostele, z których nie muszą się ruszać a więc takie, które obowiązkowo w przewodnikach zawierają opis: "Meals are available. There is also a pool table and affordable internet access".




W "Backpackers Hostel" recepcjonistka pyta na wstępie, czy mieliśmy rezerwację. Pani raczy chyba żartować:)! Hostel jest tak oblegany, że udaje nam się dostać miejsce tylko w 12-osobowym pokoju.


W pokoju śmierdzi, jak nigdzie przedtem. Ciekawe, że są osoby, które piorą swoje rzeczy jeszcze rzadziej niż my:)



Po rozrzuceniu swoich rzeczy dookoła piętrowego łóżka nie pozostaje nam nic innego, jak zrobić sobie małą rozgrzewkę przez jak najszybszym opuszczeniem tego miejsca i pojechaniem do centrum na imprezę. Na miejscu można umrzeć z nudów.